W skrócie, żeby oszczędzić Wam czytania: próbne matury i studniówka. Takie tam pierdoły, jednym słowem.
W zeszłym tygodniu doszły dalsze wyniki mojej próbnej matury; z chemii podstawowej - 66% (za to mi wstyd. Zrobiłam mnóstwo pomniejszych głupich błędów, na których straciłam punkty, a matura wcale nie była taka trudna), z polskiego podstawowego - 70% (oczywiście straciłam większość punktów na pisaniu, bo nie trafiłam w klucz), angielskiego rozszerzonego - 89%.
Wyniki średnie, ogólnie rzecz biorąc - no, może z angielskiego wynik całkiem dobry.
I wczoraj byłam na studniówce 8D
Raz w życiu wyglądać pięknie, to było fajne doświadczenie. I przy tym wtopić się w tłum, bo przecież wszyscy wyglądali pięknie 8D
Nawet się wytańczyłam, czego się nie spodziewałam. I było całkiem miło.
Czy będę wspominać studniówkę z rozrzewnieniem? Nie sądzę. Nie było aż tak fantastycznie. Ot, szkolny bal, rzecz którą teoretycznie powinno się przejść. Zabawa jak każda inna, tyle że wymagająca więcej przygotowań. Nie czuję ani odrobiny tej wzniosłości "jedynego takiego balu".
Jednak uświadomiłam sobie wiele rzeczy, dzięki którym to, co było gorzkie, stało się bardziej zabawne i do przyjęcia, i dzięki temu poprawił mi się nastrój. Może chociażby po to warto było iść

____________________
*
Commission Info ENG*
Commission Info PL*
Pictures for meArt Statuseverything closed
next kiriban:
50,000 (only the first person who shows me the screen!)Thingz to do***commissions for subscription:

- thinking about part three
& make some gifts

